• Oaza Wielka

  • Rekolekcje Diakonijne

  • Rekolekcje dla dzieci i młodzieży

  • Śpiew i Uwielbienie

  • Eucharystie, Nabożeństwa, Adoracje

  • Dni Wspólnoty

  • Spotkania Modlitewne

  • Pogodne Wieczory

Copyright 2018 - Informacja

ŚWIADECTWO GABRYSI I ANDRZEJA WARDEŃSKICH z okazji JUBILEUSZU 40-LECIA DOMOWEGO KOŚCIOŁA W REJONIE OSTROWSKIM

Co nam dał Ruch Światło-Życie? Jakimi darami nas ubogacił? 

Gdy 6 stycznia 1984 zostaliśmy zaproszeni na Dzień Wspólnoty Domowego Kościoła do ostrowskiej fary, zareagowaliśmy entuzjastycznie. Mieliśmy wówczas 8 lat stażu małżeńskiego i - może nie końca świadomie - poszukiwaliśmy WSPÓLNOTY.  Serdeczne przyjęcie, jakiego doznaliśmy uskrzydliło nas i podpowiedziało, że „to jest to”. Co nas tak ujęło w tej wspólnocie? Wydawało się nam, że wszyscy ogromnie cieszyli się z naszej obecności. A już następnego dnia zostaliśmy zaproszeni do jednej rodziny, żeby nasze dzieci mogły obejrzeć u nich małe pieski, bo ich suczka się właśnie oszczeniła. Później, gdy już uczęszczaliśmy na regularne spotkania formacyjne, nie było to dla nas problemem, bo do naszych dzieci w tym czasie przychodziły, nastoletnie wówczas, córki przyjaciół z innego kręgu. Gdy wróciliśmy z 15-dniowych rekolekcji w Krościenku i trzeba było wprowadzić w życie dialog małżeński, też nie było kłopotu. Nasi przyjaciele wpadli do nas nieoczekiwanie i powiedzieli: „My zostajemy z waszymi dziećmi, a wy idziecie na dialog. Tu są klucze od naszego domku na działce”. Gdy tam dotarliśmy, zastaliśmy przygotowany stolik z białym obrusem, świecą, ciastem na talerzykach i czajnikiem z herbatą.

Kolejne -krótsze i dłuższe - rekolekcje pogłębiały naszą FORMACJĘ religijną. Przyjęcie Jezusa jako Pana naszego życia, a także wprowadzanie w nasze małżeńskie i rodzinne życie  światła Jego Słowa, pragnienie naśladowania Jezusa – owocowały. Na przykład dzieci, które wówczas miały 3 i 5 lat, przywiozły z rekolekcji zwyczaj modlitwy przed i po posiłku. Nie było możliwości zapomnieć o tym, gdyż któreś z nich zawsze przypominało. Na rekolekcje jeździliśmy w różne zakątki Polski. Tam spotykaliśmy ludzi o najróżniejszych doświadczeniach życiowych. Również w naszym pierwszym kręgu mieliśmy małżeństwa w wieku naszych rodziców, ale i z kilkuletnim stażem. To ubogacało nas, gdyż mogliśmy korzystać z ich doświadczeń. A po każdych rekolekcjach mieliśmy przyjaciół – znanych i nieznanych - w innych miejscach Polski. Taki przykład. Czekała nas podróż do Hrubieszowa. Ponad 500 kilometrów. Nie dojedziemy w jedno popołudnie. Po drodze Lublin, ale tam nie znamy nikogo. Znaleźliśmy telefon pary diecezjalnej. Poprosiliśmy o pomoc- nocleg dla naszej rodzinki, choćby na podłodze w salce katechetycznej. Gdy około godziny 23.30 zajechaliśmy pod wskazany adres, okazało się, że czekały na nas dwie rodziny w dwóch sąsiadujących wieżowcach, które przyjęły nasza szóstkę w swoich niewielkich mieszkankach. Jeszcze i świeże pączki były upieczone na powitanie. Obcy ludzie, których już nigdy więcej nie było nam dane spotkać, ugościli nas jak najbliższą rodzinę.

Po latach formacji przyszedł czas diakonii, czyli przekazywania innym tego, co sami otrzymaliśmy. Angażowaliśmy się podczas różnych rekolekcji na różnych poziomach SŁUŻBY. Owocowało to jeszcze większym darem – radością ze służenia.

Krucjata Wyzwolenia Człowieka (KWC) to kolejny dar, jaki otrzymaliśmy od Ruchu. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak ważnym wydarzeniem miało się to stać dla przyszłości całej naszej rodziny. Wprawdzie alkohol nie był problemem w naszej rodzinie, ale był smutnym wspomnieniem z dzieciństwa. Wydaje nam się, teraz po latach, bo w krucjacie trwamy już 30 lat, że jest to dar, którego wartość rośnie i owocuje z upływem czasu. Uświadomiliśmy to sobie jeszcze bardziej, gdy w tym roku uczestniczyliśmy w Narodowym Kongresie Trzeźwości w Warszawie, słuchając wystąpień prelegentów.

Potem było wprowadzanie w życie NOWEJ KULTURY. Bale bezalkoholowe organizowane w auli Domu Katechetycznego, osiemnastki naszych dzieci – również bez „tradycyjnej” lampki szampana, a wreszcie wesela z wodzirejami, ale bez alkoholu... „My chcemy życia bez palenia i bez picia...” Do dziś we wszystkich czterech rodzinach naszych dzieci nie używa się alkoholu i nikotyny. A że problem ten istnieje nadal mieliśmy okazję przekonać się będąc gośćmi na otwartym mityngu Anonimowych Alkoholików jednej z dziewięciu wspólnot w mieście.

Niebagatelną rolę miał Ruch w WYCHOWANIU DZIECI. Najpierw jeździły z nami na rekolekcje Domowego Kościoła, później- same, na Oazy Dzieci Bożych, a wreszcie na rekolekcje młodzieżowe, które już samodzielnie wybierały, jako sposób na dobre „zagospodarowanie” czasu wakacyjnego. Mieliśmy to szczęście, że na czas dojrzewania naszych pociech przypadł okres rozkwitu wspólnoty młodzieżowej w jednej z sąsiednich parafii. Takie wieczorne, co-piątkowe spotkania w dobrym towarzystwie to nieoceniona pomoc wychowawcza!

Reasumując. Boże dary – przekazane nam przez Ruch- to WSPÓLNOTA, FORMACJA, KWC, pomoc w WYCHOWANIU DZIECI i NOWA KULTURA, którą wciąż staramy się wprowadzać w życie.

I tak to dorośliśmy do roli dziadków. Wnucząt mamy już spory wianuszek, a trzy rodziny naszych dzieci znalazły swoje miejsce w Domowym Kościele, za co niech będzie CHWAŁA PANU!

G. i A. Wardeńscy

f t g m