Copyright 2019 - Informacja

Czy idę na wschód?

Czy idę na wschód?

 

Dzień Wspólnoty po ponad roku czasu nieobecności na spotkaniach oazowych. Szczerze mówiąc te 4 dni w kalendarzu oazowym nie należały do moich szczególnie ulubionych. Byłam więc ciekawa czy spotkanie będzie do strawienia i czy nie będzie wiało nudą. Pan Bóg lubi przecież zaskakiwać 😊.

Mikorzyn po odejściu naszego moderatora rejonowego – ks. Ryszarda Wachowiaka – niby ten sam, ale bez niego jakoś dziwnie. Widziałam kiedyś sentencję na kubku „Bóg nie może być wszędzie, dlatego stworzył … I tu można by wpisać imię byłego moderatora. Brakuje jego „wszędobycia” i nieustannie uśmiechniętej twarzy.

Rozpoczęliśmy tradycyjnie, w mikorskiej sali OSP. Przywitała nas para DK – Gabrysia i Andrzej Lisowie. Niestety nie mógł być z nami nowy moderator rejonowy – ks. Jarosław Dębiński.

Konferencję pod tytułem „Moja niewola i moja wolność” wygłosił ks. Witold Kałmucki. Nowy proboszcz mikorskiej parafii przedstawił KWC jako drogę, którą dał nam Bóg przez ks. Franciszka Blachnickiego, aby człowiek mógł doświadczać wolności i mógł tę wolność ofiarować drugiemu. Temat pokazał w trzech płaszczyznach.

Pierwsza to krucjata jako walka wewnętrzna. Ks. Witold mocno podkreślił, że KWC zakłada podjęcie wysiłku i walki. A walki nie wygrywa się uzbrojeniem, ale pójściem, jak zrobił to Dawid, w imię Pana. Krucjata jest walką i musimy zgodzić się na to, że nie będzie to żaden spacerek po parku, ale doświadczenie, w którym muszę podjąć wysiłek, w którym mogę ponieść rany, ofiarę. Ale jest o co walczyć!

Drugą płaszczyzną jest wyzwolenie. Najpierw człowiek musi dostrzec, że sam potrzebuje wyzwolenia, przede wszystkim od grzechu, przez który szatan nieustannie próbuje zabrać nam wolność i nas ograniczyć. Proboszcz mikorskiej parafii zauważył, że świat redefiniuje pojęcia. Dzisiaj wolność równa się swobodzie, czynieniu w sposób nieskrępowany wszystkiego na co ma się ochotę. I dlatego tak ważne są spotkania jak Dni Wspólnoty, podczas których razem modlimy się, dzielimy doświadczeniem, by oczyścić głowę i serce z tych wszystkich błędnych pojęć, którymi napełnia nas świat. Ks. Kałmucki powiedział, że intuicją wiary przeczuwany, że mówienie świata nie zawsze jest prawdą. Swoboda nie daje człowiekowi szczęścia. Ono jest wtedy, gdy człowiek w sposób wolny i nieskrępowany wybiera to, co dobre. Ale czy wybór wyłącznie dobra nie jest  ograniczeniem? Ks. Witold zdecydowanie odpowiada, że wybór zła nie zwiększa zakresu naszego wyboru, ale nas ogranicza. Żeby być człowiekiem wolnym trzeba wybierać dobro, ponieważ tylko ono przynosi owoce, zło natomiast niszczy człowieka.

Trzecią płaszczyzną konferencji była wolność. Człowiek smakujący wolności zauważa, że obok niego jest drugi, który tego nie doznaje. Podejmuje więc trud, ofiarę, żeby i on mógł również tego doświadczyć. Ks. Kałmucki zaznaczył, że w Kościele jesteśmy rodziną. Jeśli w budowę tego wspólnego domu wkładamy gdzieś kawałek dobra, modlitwy i postu za osobę uzależnioną, to ono na pewno gdzieś się objawi. Dzięki Chrystusowi doświadczamy wolności i dzięki Niemu ta wolność może służyć innym. Im bardziej doświadczamy tej wolności, tym bardziej chcemy się nią dzielić z innymi. Tym zdaniem ks. Witold uchwycił istotę KWC. Wszyscy byli zaskoczeni tym, jak dobrze rozumie dzieło ks. Blachnickiego, sam nie będąc w Krucjacie 😊.

Dopełnieniem konferencji było krótkie, ale bardzo mocne świadectwo Jacka, kiedyś uzależnionego od alkoholu, narkotyków i pornografii. Jego droga do wolności wiodła przez miłość żony, która w jego intencji podjęła KWC. Jacek podkreślił, że sami nie potrafimy wyjść w pełni z naszych niewoli. Potrzebujemy Jezusa, który nas wyzwoli.

Potem odbyły się spotkania w grupach, podczas których rozmawialiśmy o uzależnieniach, o drogach wyjścia z nich oraz o pomocy osobom zniewolonym.

Nie mogło również zabraknąć ogłoszeń „parafialnych”, podczas których zaprezentowała się rejonowa Diakonia Komunikowania Społecznego. Osoby z diakonii zachęcały Południowców do pokazywania dobra, które wydarza się poprzez nasz Ruch. Oazowicze często narzekają, że na stronie kaliskiej oazy nic ciekawego się nie dzieje. I mają rację! Ale to ile ciekawych informacji pojawi się na stronie nie zależy tylko od DKS-u, ale przede wszystkim od oazowiczów, którzy będą chcieli wysłać zdjęcie i kilka zdań ze spotkania oazowego, w którym uczestniczą. Bo jak mówi przysłowie: z pustego i DKS nie naleje 😊. A i na dar bilokacji członkowie DKS-u na razie nie mają co liczyć, więc liczą na oazowych korespondentów. A to, że każdy posiadacz smartfona może nim być przekonali się wszyscy. Południowcy mieli zadanie zrobienia zdjęcia frytkom i hamburgerowi. W te oskarowe role wcielili się członkowie DKS-u. Następnie zrobione zdjęcie trzeba było przesłać do Rejonowej Diakonii Komunikowania Społecznego. Wszyscy poradzili sobie z tym zadaniem wyśmienicie i tym samym zostali korespondentami DKS - u.

Zwieńczeniem Dnia Wspólnoty była Eucharystia. Dawno już nie widziałam w akcji chłopaków z Diakonii Liturgicznej. Zrobili wielki postęp. Widać, że spotkania pod okiem ks. Tomasza Kaczmarka przynoszą konkretne owoce. Dzięki trosce Diakonii Liturgicznej o piękno liturgii można dużo głębiej ją przeżywać. Pomogła w tym również Diakonia Muzyczna. Msza bez pośpiechu, z przemyślaną homilią powiedzianą od serca, pięknym śpiewem i grą organ, z posługą Diakonii Liturgicznej, która sprawia, że liturgia płynie – to wszystko powoduje, że Msza Święta to mój ulubiony czas z Jezusem, najlepsza część Dnia Wspólnoty.

Ks. Kaczmarek w wygłoszonej homilii przypomniał, że kościoły budowano kiedyś na linii wschód - zachód. Dzisiaj niestety już coraz mniej kościołów powstaje według tej zasady. Na wschodzie znajdowało się tabernakulum – Jezus pokazany był jako wschodzące światło. Główne wejście było natomiast od zachodu. Wchodząc do kościoła człowiek szedł z zachodu na wschód – ku Chrystusowi. Podobnie szli Żydzi z Egiptu, krainy śmierci i niewoli, do Ziemi Obiecanej. Gdy podchodzimy do ołtarza to wychodzimy z ziemi grzechu, zła, śmierci i idziemy w kierunku Chrystusa. Wchodząc do kościoła czynimy znak krzyża wodą święconą. Ks. Tomasz odniósł tą sytuację do przejścia przez Morze Czerwone. Pokazał również analogię do chrztu, w którym przechodząc przez wody, pozostawiamy nasze grzechy by narodzić się dla Jezusa i stawać się wolnymi ludźmi.

Ks. Kaczmarek, pokazując sytuację współczesnego Kościoła, przywołał słowa Benedykta XVI: „Dzisiaj największe prześladowania Kościoła nie pochodzą z zewnątrz, ale z grzechów, jakie są wewnątrz jego samego.” Podkreślił, że Kościół odnawiany jest nie przez plany człowieka, tylko poprzez to, że poszczególni ludzie zwracali się do Pana Boga. Tak więc od naszego nieustannego kierowania się na wschód, ku Chrystusowi zależy odnowienie Kościoła. Nie od tych wszystkich innych, ale w przede wszystkim od nas, ode mnie!

Po Eucharystii usłyszeliśmy drugie świadectwo. Ania i Michał opowiedzieli o swojej niewoli – o zatraceniu się w poszukiwaniu sukcesu, pieniędzy, prestiżu – i o drodze odnalezienia, poprzez Ruch Światło-Życie, drogi do Boga. Wzruszające świadectwo, pokazujące, że Jezus potrafi wyprowadzić człowieka z każdej niewoli.    

A potem tradycyjnie – agapa, podczas której spotykasz przyjaciół i znajomych. W zabieganiu dnia codziennego nie zawsze mamy czas, żeby się z nimi spotkać i porozmawiać. A tu dostaliśmy przestrzeń, żeby przy kawie pogadać i usłyszeć co u nich. Niby zwyczajna rzecz, ale jakże deficytowa w dzisiejszym świecie.

Jaki był ten Dzień Wspólnoty?

Spotkanie z dawno nie widzianymi znajomymi, którzy szczerze cieszą się na twój widok. Dwa mocne świadectwa pokazujące, że Bóg realnie działa, że działa tuż obok mnie, że dla Niego nie ma nic niemożliwego! Zatopienie się w Eucharystii, bo inni podjęli diakonię - służbę i zatroszczyli się o liturgię, bym mogła ją głębiej przeżyć. Homilia, która stawia przed pytaniem – czy moja codzienność to podążanie na wschód?

To na pewno nie było stracone popołudnie!

 

Kasia Dudka-Kania

 

 

 

 

 

 

 

 

 

f t g m